To że Drakensang posiada wszelkie cechy do tego, by zostać prawdziwym hitem, nie podlega żadnej wąpliwości. Pytanie tylko, czy gra stworzona przez ambitne, ale mało znane niemieckie studio Radon Labs jest w stanie konkurować z produktami BioWare? Mam tu na myśli zwłaszcza dwa tytuły. Pierwszego nie trzeba nikomu przedstawiać - to oczywiście słynny Baldur’s Gate. Klasyk, ikona gier cRPG, przez wielu wymieniany jako najlepsza gra fabularna wszechczasów, inni uważają, że ustępuje nieco Planescape: Torment. W tym przypadku użytego przeze mnie słowa “konkurencja” nie należy rozumieć dosłownie. Bowiem twórcy Drakensang właśnie na Baldurze wzorowali wiele elementów rozgrywki. Mówi się nawet, że Drakensang to “duchowy spadkobierca Baldur’s Gate”. W tym więc przypadku pojedynek jest bardziej korespondencyjny - czy tytuł będzie godnym następcą swojego poprzednika. Jeśli zaś chodzi o ten drugi produkt, tutaj sytuacja jest zgoła inna. Jest to Dragon Age, a więc gra, która wyjdzie niemal w tym samym czasie co Drakensang (przynajmniej jeśli chodzi o premierę światową - 31 stycznia 2009, podczas gdy DA zapowiadany jest na marzec 2009) i której, jak na ironię towarzyszy takie samo hasło “spadkobierca Baldur’s Gate”. Konkurencja ta zatem będzie niezwykle bezpośrednio i wydaje się że większe szanse w niej ma gra BioWare, ale pamiętajmy, że marka to nie wszystko. Wszak ich ostatnie gry fabularnie nie zachwycały (może prócz Mass Effect).
Na razie pozostaje mi zaprosić na forum Drakensang: The Dark Eye do dyskusji. Polska premiera już 10 grudnia - dzięki Techlandowi zagramy więc w niego ponad półtora miesiąca wcześniej niż reszta świata minus kraje niemieckojęzyczne.
Z mojej strony, niezależnie od wyniku tej nakreślonej przeze mnie rywalizacji (który i tak będzie w 99% subiektywny), zapraszam do zagrania we wszystkie trzy wspomniane przeze mnie gry: Drakensang: The Dark Eye, Dragon Age: Początek i rzecz jasna Baldur’s Gate. Zaręczam, że warto.



